Artykuły

„Michał Boym SJ a sprawa chińska”. Katolickie Chiny – wytwór fantazji czy zmarnowana szansa?
Wielki Mur Chiński, fot. ustung, Foter.com, CC BY 2.0

„Michał Boym SJ a sprawa chińska”. Katolickie Chiny – wytwór fantazji czy zmarnowana szansa?

 

Autor: Agnieszka 秀秀 Couderq-Kubas
Wiceprezes Fundacji „Michał Boym” na rzecz Wymiany Kulturowej

Michał Boym SJ, XVII-wieczny polski jezuita i misjonarz w Chinach, uosabia burzliwe czasy, w których żył, i epokowe przemiany, w których odegrał istotną rolę. Od udziału w chrzcie dworu i rodziny cesarskiej Yongli, ostatniego cesarza dynastii tzw. Południowego Ming, przez reprezentowanie go wobec mocarstw europejskich, po, w końcu, wybitny wkład w europejską wiedzę o Chinach, życie Boyma to historia wielkiej wiary i niezłomnej lojalności, intelektualnych poszukiwań i pokonywania przeciwności losu.

Michał Boym urodził się w 1612 r. we Lwowie. Kiedy miał sześć lat, dwa wielkie konflikty zbrojne, które miały zmienić losy świata, wybuchły jednocześnie na dwóch różnych kontynentach. W Europie – wojna trzydziestoletnia między katolikami a protestantami, która doprowadziła do osłabienia wpływów Habsburgów oraz powstania Republiki Holenderskiej. Ta ostatnia wkrótce została nową potęgą kolonialną na Dalekim Wschodzie, zagrażającą wpływom portugalskiego Estado da India. Natomiast w Azji Nurchaczy 努爾哈赤, władca z mandżurskiej dynastii Jin 金, wypowiedział wojnę imperium Państwa Środka; miała ona zmieść ostatnią etniczną chińską dynastię Hanów, Ming 明. 

agcoku03Michał Boym, drzeworyt z dzieła ,,China Illustrata" Athanasiusa Kirchera (1667), domena publiczna, źródło: Wikimedia Commons.

W tym niebezpiecznym i płynnym świecie młody Michał Boym już jako czternastolatek poczuł powołanie do pracy misjonarskiej w Chinach. Po wstąpieniu do Towarzystwa Jezusowego i ukończeniu studiów w szkołach jezuickich w 1643 r. wypłynął z Lizbony do Chin na misję, na którą ogromny wpływ miały konsekwencje obydwu teatrów wojennych. Na przełomie lata i jesieni 1649 r. przybył na chrześcijański już w dużej mierze dwór władcy Południowego Ming, cesarza Yongli, by pomagać w posłudze kapłańskiej innemu jezuicie – Austriakowi, ojcu Andreasowi Kofflerowi. Ostatecznie to ta właśnie posługa sprawiła, że  ponad rok później, w listopadzie 1650 r. został  wysłany w imieniu cesarza Ming w długą i niebezpieczną podróż do Europy. Jej bezpośrednim celem było pozyskanie papieskiego błogosławieństwa dla chińskich katolików, a pośrednim zapewnienie pomocy mocarstw katolickich dla sprawy Ming w walce przeciwko pogańskim Mandżurom.

Dotychczasowe badania nad biografią Boyma, jego twórczością i podróżami niewiele mówią o wydarzeniach, które rozegrały się w Chinach podczas jego ambasadorskiej podróży do Europy. Obiegowa opinia, w tym wśród jezuitów, mówi, że ojciec Boym był marzycielem i romantycznym idealistą. Że misja, której podjął się od początku, była skazana na niepowodzenie, jak ujął to jego współbrat jezuita, a zarazem jego główny adwersarz, Martino Martini: „moralnie niemożliwe było, aby dynastia Ming zwyciężyła”. 

Jednak śledząc chińskie zapisy historyczne dotyczące tak zwanego okresu przejściowego między Ming a Qing, można dojść do zupełnie innego wniosku. Połączenie militarnego geniuszu Li Dingguo, byłego przywódcy chłopskiego, który został generałem Ming, z siłami innego zwolennika Ming, Zheng Chenggonga 郑成功, znanego na Zachodzie pod holenderskim przydomkiem Koxinga 國姓爺, i pomocy wybornej portugalskiej artylerii, mogłoby co najmniej do 1658 r. zmienić wynik tego konfliktu. W okresie 1652–1655 generałowi Li i jego armii udało się odzyskać i utrzymać większość południowych prowincji Chin.

agcoku02Jezioro Nosorożca (犀牛海), Jiuzhaigou, Chiny, fot. jmhullot, Foter.com, CC BY 2.0

Jeszcze w 1658 r., rok przed śmiercią Boyma, Mandżurowie, przerażeni o mały włos udanym atakiem potężnej armii lądowej i floty Koxingi (w liczbie stu sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy) na miasto Nankin w prowincji Jiangsu, rozważali wycofanie się z Pekinu. Przejście Nankinu w ręce Mingów oznaczałoby bowiem uzyskanie przez nich kontroli nad ujściem rzeki Jangcy i Wielkim Kanałem, a co za tym idzie, odcięcie Mandżurów w Pekinie od transportów żywności z południa. W tym samym czasie ojciec Boym, samotny, opuszczony przez większość jezuitów, persona non grata w Makau, przemierzał piechotą Półwysep Malajski w poszukiwaniu dworu dynastii Ming.

Dziś jest to już oczywiste, że gdyby tylko Boym został wysłuchany po swym przybyciu do Watykanu i uzyskałby odpowiednie wsparcie dla swej misji ze strony współbraci i hierarchii watykańskiej, to przebieg walk między dynastiami Ming a Qing, a zatem i przyszłość Kościoła katolickiego w Chinach, mogłyby obrać zupełnie inny kierunek. Ich dalece prawdopodobnym skutkiem byłby podział Chin na dwa mocarstwa: północne – podporządkowane dynastii mandżurskiej Qing, oraz południowe – chrześcijańskie, kontrolowane przez katolickich władców dynastii Ming. 

Wizją ojca Boyma, która przyświecała mu do ostatnich chwil życia, do jego samotnej śmierci gdzieś na granicy między północnym Wietnamem a Chinami, było powstanie w Chinach katolickiego państwa na miarę Bizancjum Konstantyna Wielkiego. Jego pierwszym władcą miał zostać chiński Konstantyn, następca tronu, syn cesarza Yongli, który otrzymał na chrzcie to właśnie imię. O tym, że jego wizja nie była mrzonką, lecz realną możliwością, świadczą dziś właśnie mało znane w Europie chińskie źródła historyczne.

 

sinicum logo300px png